czwartek, 12 lipca 2018

Recenzja szkoły języka angielskiego Speak Up

Szkoła ta od kilku lat prowadzi bardzo intensywną akcję reklamową, w związku z tym opiszę rzetelnie moje doświadczenia z tą szkołą w której byłem słuchaczem przez 3 lata. Zapraszam do recenzji.
W Polsce istnieje 35 oddziałów tej szkoły, głównie w dużych miastach. Za granicą jest 41 placówek Speak Up. Szkoła specjalizuje się głównie w nauce angielskiego. Jak sama się opisuje, nauczy mówić słuchacza w trzy miesiące. Podmiot ma status spółki akcyjnej. Uczęszczając do tej szkoły nie dostajemy legitymacji uprawniającej nas do ulg ustawowych.

Jak trafiłem?
Właściwie przypadkiem. Jakieś ogłoszenie o dobrej i elastycznej ofercie, niezobowiązującym teście z języka, możliwości podwyższenia kwalifikacji. A o kwalifikacje mi wtedy chodziło, żeby mieć papier. Jako tako wtedy mówiłem po angielsku. Przyjechałem na test, posłuchałem co mają do powiedzenia, Pani w sekretariacie przedstawiła cennik za 2 lata nauki (na priv dla zainteresowanych). Płatność była rozłożona na miesięczne raty. Minus był taki że trzeba było podpisać umowę kredytową z bankiem. Kolejny szkopuł był taki, że byłem z innego miasta i musiałbym dojeżdżać 25 km w jedną stronę. Jednak byłem bardzo zmotywowany i po rozważeniu wszystkich za i przeciw zacząłem uczęszczać na zajęcia.

Trudne początki
Po teście przydzielono mnie do grupy o średnim poziomie zaawansowania. Na pierwszych zajęciach (konwersacje) byłem z inną dziewczyną (która już była dość zaawansowana) i z lektorem, rodowitym Szkotem.Był określony temat lekcji, lektor nas pytał a my musieliśmy opowiadać. Ledwo składałem słowa, nie umiałem czasami wydusić słowa, przerywałem w pół zdania szukając odpowiedniego słowa. Czasami nie rozumiałem jakiegoś słowa i źle zrozumiałem pytanie. Robiłem się czerwony. Ta godzina ciągnęła się w nieskończoność (musicie wiedzieć że lekcje w Speak Up trwają 60 min) i w duchu sobie pomyślałem że jak ta lekcja się skończy to zrywam umowę. Po lekcji usiadłem na pomarańczowej kanapie (lubiłem na niej siadać), przemyślałem sprawę i postanowiłem że dam sobie szansę jeszcze przez 2 tygodnie. Umowę można było wymówić do 30 dni.
Zacząłem więc analizować co robię źle. W sumie stwierdziłem że nic, tylko przez wiele lat uczyłem się angielskiego a nie miałem okazji go wykorzystywać, bo nie wyjeżdżałem do krajów zachodnich, a pracowałem się w polskich firmach. W szkole był plan lekcji na 2 tygodnie do przodu więc stwierdziłem, że będę się trochę wcześniej przygotowywał do lekcji żeby było łatwiej.

Pierwsze koty za płoty
Trudny okres trwał dwa tygodnie, zrozumiałem że do takiego tempa nauki nie byłem przyzwyczajony (nawet 6 godzin zegarowych tygodniowo poświęcałem na naukę angielskiego). Ale nie dawałem za wygraną, pracowałem intensywnie, bo byłem bardzo zmotywowany osiągnięciem celu. Po tych dwóch tygodniach stało się coś dziwnego, bo przełamałem się i zacząłem płynnie mówić. Tzn. dalej mi brakowało jakichś słów, ale zacząłem wymawiać pełne zdania i robiłem to szybko, bez myślenia. To zmniejszyło stres i od tej chwili przyjeżdżałem na zajęcia z radością. Poza tym w szkole zaczęły się nawiązywać pierwsze znajomości z koleżankami i kolegami. To zawsze raźniej jak się spotka kogoś ze swojej grupy w szkole.

Jak wygląda nauka w Speak Up?
Nauka jest podzielona na zajęcia z lektorami i zajęcia multimedialne (na komputerze). Zajęcia z lektorami są w szkole i dzielą się na gramatykę, konwersację i pisanie. Na zajęciach porozumiewany się tylko i wyłącznie językiem angielskim. Zajęcia na komputerze utrwalają materiał przerobiony na lekcjach. Wypełnia się tam ćwiczenia, pisze się zdania, ćwiczy wymowę, uczy się zasad gramatyki. W każdym ćwiczeniu na komputerze są przyznawane punkty i na końcu ćwiczenia dostajemy ocenę procentową (0 % - brak punktów, 100% - przyznano wszystkie możliwe punkty). Lekcja jest zaliczona jeśli osiągnie się z niej wynik min. 75%. Jeśli nie, to trzeba ją powtórzyć. Oceny te zapisują się do systemu komputerowego i na podstawie tej nauczyciele śledzą nasze postępy w nauce. Dodam, że zrobienie lekcji multimedialnej zajmuje od godziny do dwóch czasu, jest tam ok. 9 ćwiczeń do zrobienia. Słowo o opiece dydaktycznej. To co mi się podobało w Speak Up to każdy słuchacz miał nauczyciela prowadzącego który kontrolował jego postępy w nauce. W praktyce wyglądało to tak, że na zajęciach co ok. 2 tygodnie nauczyciel pod koniec lekcji rozdawał kartki z podsumowaniem osiągnięć, pisał np. że gramatyka świetnie, ale np. trzeba poćwiczyć jeszcze wymowę. Proponował od razu zapisanie się na zajęcia z konwersacji. Poziom nauki trwał (u mnie) 3 miesiące, co odpowiada jednemu semestrowi w zwykłej szkole. Zrozumiałem to bardzo szybko, dla zmotywowanych jest okazja aby bardzo szybko nauczyć się języka, bo w pół roku zrobicie dwa poziomy, a to jest jak kamień milowy. Oczywiście byli mniej zdolni uczniowie lub zapracowani lub tacy którzy mieli przerwę zdrowotną i poziom robili np. w ciągu 5 miesięcy. Ale każdy słuchacz narzuca sobie tempo sam. Trzeba pamiętać, że podpisując umowę płacicie od razu za wszystkie poziomy i handlowiec robi wam kalkulację że np. w trzy miesiące zrobicie jeden poziom. Oznacza to, że jeśli poziom będziecie robić dwa razy dłużej, to trzeba będzie dopłacić za kolejne miesiące nauki.
Po każdym poziomie jest level test który sprawdza opanowanie danego zakresu materiału i jeśli go zaliczycie (na co najmniej 75%) to możecie rozpocząć następny poziom nauki. Przed testem wypełniacie test próbny i przynosicie go na konsultacje do nauczyciela prowadzącego. Dopiero potem możecie udać się do komputera gdzie wypełnicie level test.

Trochę szczegółów
Sukces w nauce języka polega na planowaniu i systematyczności. Przez całe trzy lata miałem taką motywację, że chodziłem na zajęcia przez 11 miesięcy w roku, 2-3 razy w tygodniu. Szkoła Speak Up jest otwarta cały rok, 6 dni w tygodniu, i to też ją odróżnia (na plus) od innych placówek które w lato oraz ferie zimowe są zamknięte. Szkoła jest otwarta od godz. 9 do 21, a słuchacz sam zapisuje się na zajęcia które mu odpowiadają. Do Speak Up'a chodzą zarówno uczniowie, jak i pracujący, emeryci i bezrobotni. Każde zajęcia z planu odbywają się w danym tygodniu raz rano i raz po południu. Oznacza to, że nawet pracując czy chodząc do szkoły można zapisać się na popołudniowe zajęcia w Speak Up (zaczynają się od 16.30) i zrealizować materiał. W moim przypadku bardzo to spasowało, bo kończyłem pracę o 15 i miałem godzinę aby dojechać do Gliwic. Prawie zawsze się udawało. Na lekcjach są zadawane zadania, które należy odnieść do recepcji. Wtedy lektor je sprawdza i poprawia błędy. Przez rozpoczęciem lekcji jest odpytywanie ze słówek z poprzedniej lekcji. Prawie zawsze się zgłaszalem do odpytania, ale nie wszyscy byli tak ambitni. Zauważyłem że ucząc się tych słówek przed lekcjami poszerzałem swój zasób słownictwa i zacząłem mówić coraz płynniej. Dlatego w czasie jazdy autobusem uczyłem się słówek. Po zajęciach z lektorem albo udawałem się na multimedia do salki komputerowej, albo robiłem je w domu na komputerze.

Planowanie zajęć odbywało się w oparciu o rozpiskę na tablicy w szkole. Można było zapisać się przez internet, maksymalnie 2 tygodnie do przodu. Na planie widać jaki jest rodzaj zajęć (np. konwersacje lub gramatyka) oraz jaki jest temat zajęć (np. rozmowa o rodzinie, albo czas Past continous albo zdrowie). Można było wybierać te zajęcia które nas interesowały. Mieliśmy na każdym poziomie 20 godzin lekcyjnych z lektorem do wybrania. Trzeba było tak się zapisywać, aby wybrać te nas interesujące i aby godzin nie zabrakło. Jeden miesiąc w lato robiłem sobie przerwę na wakacje. Było tak nawet wówczas jak nie zdążyłem skończyć poziomu przed wakacjami. Wtedy po miesiącu przychodziłem do szkoły i kończyłem poziom. Takie zwolnienie obrotów raz w roku się przydaje.

A poza szkołą?
Szkoła oferuje dużo form integracji i oswojenia z językiem. Nauka odbywała się nie tylko w salkach lekcyjnych. Średnio raz w miesiącu była jakaś pozalekcyjna forma rozrywki połączonej z nauką, na którą zawsze było sporo chętnych. I tak, graliśmy w grę miejską - odpowiadaliśmy na pytania dot. historii miasta, oczywiście po angielsku, lub też szukaliśmy charakterystycznych obiektów korzystając ze wskazówek dostarczonych przez opiekunów. Graliśmy w scrabble w pobliskim pubie. Lepiliśmy ciastka świąteczne i przygotowaliśmy ozdoby choinkowe na choinkę która wisiała potem w recepcji przez całe Boże narodzenie. Byliśmy w tyskim browarium, gdzie zostaliśmy oprowadzeniu przez anglojęzycznego przewodnika. Graliśmy w bilard i bowling. Oglądaliśmy filmy po angielsku. Kilka razy szkoła organizowała konkursy, gdzie dla aktywnych słuchaczy były nagrody, m.in. karty podarunkowe w sklepach odzieżowych. To były niezapomniane chwile!

Nauczyciele i recepcja, inni uczniowie
Na początkowych poziomach nauki przeważająca ilość zajęć jest z polskimi nauczycielami. Na poziomach wyżej jest coraz więcej zajęć z native speakers. Jakich miałem nauczycieli? Świetnych! Tłumaczących cierpliwie materiał. Odpowiadających na pytania, niekiedy po raz wtóry te same. Słuchających i rzetelnie poprawiających złe nawyki uczniów, czy to w wymowie, czy pisaniu, czy w gramatyce. Pozdrowienia dla Pań i Panów lektorów z Gliwic z którymi miałem przyjemność uczestniczyć w zajęciach. Zawsze pomocni i życzliwi. Pozdrawiam Panie na recepcji, niesamowicie pomocne i zaradne, zawsze znalazły rozwiązanie każdej sytuacji i niejeden raz ratowały z opresji w taki czy inny sposób. Pozdrawiam również innych słuchaczy z którymi miałem przyjemność się uczyć. Niestety nie każdy wytrwał tak długo jak ja.

Podsumowanie
W szkole Speak Up nauczyłem się bardzo dobrze mówić po angielsku i rozumieć ze słuchu. Przydało mi się to potem w pracy zawodowej i różnych zagranicznych wyjazdach, gdzie nie miałem żadnych problemów aby wyrażać swoje zdanie po angielsku. Pamiętam jak rodowity mieszkaniec San Francisco powiedział, że bardzo dobrze mówię i mam świetny akcent. Z czasem jak jeździłem po świecie zachodnim to widziałem, że język angielski jest uniwersalną przepustką bez której trudno byłoby się porozumieć we współczesnym świecie. Speak Up charakteryzuje naprawdę profesjonalne podejście do tego co robią, a cykl nauki słuchacza układają na bazie swoich najlepszych doświadczeń. Placówki szkoły są wygodne i przestrzenne, a grupy na zajęciach są nieduże co sprawia, że można dużo wynieść z lekcji. Nie słuchajcie hejtów w internecie. Jak ktoś nie chce się uczyć, to nikt go nawet widłami nie zmusi. W swojej trzyletniej przygodzie ze Speak Up widziałem dużo i mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że jeśli ktoś chce się nauczyć języka, jest bardzo zmotywowany i przykłada się do nauki, to szkoła Speak Up jest dla niego dobrym wyborem.
Po ukończeniu poziomów Master 1 i Master 2 napisałem końcowy test  z którego osiągnąłem wynik 88%. Od tego czasu prawie codziennie używam angielskiego w mowie lub piśmie, głównie zawodowo, przydaje się on niesamowicie podczas zagranicznych wojaży. Jeśli chcielibyście spytać o coś związanego ze Speak Up, to zostawcie pytanie w komentarzu.

5 komentarzy:

Przemysław Tolewski pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Przemysław Tolewski pisze...

Szczerze mówiąc ciężko mi ustosunkować się do tej recenzji, gdyż nigdy nie korzystałem z usług tej szkoły. Za to mogę co nieco powiedzieć na temat kursu jęsyka angielskiego w https://lincoln.edu.pl/warszawa/jezyk-angielski/kurs-angielskiego-business-english bo akurat na ten kurs uczęszczałem. W mojej opinii taki kurs jest zrealizowany z ogromną dbałością o szczegóły i polecam go każdemu kto ma za zadanie używać języka angielskiego w swojej pracy.

huberton pisze...

Same plusy. Trochę to podejrzane.

Monika Zawadzka pisze...

Jeśli chodzi o tą szkołę języka to nie mam pojęcia jak w niej nauczają. Ja uczyłam się z https://www.jezykiobce.pl/7-angielski/s-1/chce_korzystac_z-mp3/categories-angielski i muszę przyznać, że język angielski przyszedł mi dość prosto.

Unknown pisze...

Nie polecam, uczęszczam i widzę, że mój angielski spada. chodzę do grupy, gdzie poziom angielskiego jest niższy niż mój i to mnie przeraża, podpisałam umowę na rok i nie mogę się wycofać, niestety. nie polecam nikomu

Prześlij komentarz