poniedziałek, 23 stycznia 2012

Anonymous, strony polskiego rządu i bezpieczeństwo IT kraju

Od kilku dni media rozpisują się o groźbach grupy Anonymous, a od wczoraj głośno jest o atakach tej grupy na strony rządu polskiego.

Nie jest moim celem wypisywać tu listę skompromitowanych stron internetowych polskich instytucji, gdyż wiele Redakcji o tym pisze.Moim celem jest zastanowić się nad istotą ataku i jego konsekwencjach.

To, że akt ten był policzkiem dla polskiego rządu, służb, najwyższych osób w państwie, nikogo nie trzeba przekonywać.Takie służby jak Policja i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Biuro Ochrony Rządu, Ministerstwa Finansów, Ministerstwo Obrony Narodowej, Platforma Obywatelska - ugrupowanie będącego obecnie u władzy w Polsce, nikt z nich nie zdołał powstrzymać ataku hakerów na swoje strony.Strony, które są niejako wizytówkami, twarzami tych instytucji w Internecie.Był to oczywisty łańcuch przyczynowo-skutkowy.Na początku trzeba wspomnieć o ACTA, głosowanie Polski w tej sprawie ma się odbyć 26 stycznia.ACTA mówimy stanowcze NIE.Drugi segment to słabe zabezpieczenia stron instytucji państwowych oraz wieloletnie zaniedbania w tym segmencie.Trzeci punkt to właśnie sam atak, i padanie kilkunastu stron rządowych i instytucji państwowych.

Jak na ironię, rząd kłamie w żywe oczy i mówi, że to nie był atak.Rzecznik rządu Paweł Graś z powątpiewaniem wypowiadał się wczoraj o rzekomych "atakach", gdyż według niego żadna ze stron nie straciła integralności, czyli nie została skompromitowana.Szkoda, że nikt mu nie wierzy.
Na dowód tego, hakerzy z Anonymous opublikowali loginy i hashe haseł, a także imiona i nazwiska moderatorów i administratorów strony Platformy Obywatelskiej.Anonymous zapowiedział także, że wszedł w posiadanie pewnych dokumentów, które opublikuje, jeśli Polska podpisze ACTA.Nie wiadomo konkretnie o jakie dokumenty chodzi.
ABW nie komentuje sprawy.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz