poniedziałek, 27 lutego 2012

Służby nas inwigilują

To, do jakich informacji o nas mają dostęp służby i z jaką łatwością, jeży włos na głowie. W Polsce pod byle pozorem inwigiluje się obywateli.

Prawo w Polsce stanowi, że służby mogą wykorzystać nasze bilingi i smsy tylko w sprawach, w których jesteśmy oskarżeni o popełnienie przestępstwa. Tymczasem jest tak, że służby nagminnie naginają prawo i uzyskują dostęp do naszych bilingów w sprawach o wykroczenia.

Przykład
Rozmawiałeś przez telefon w samochodzie i przyłapała Cię Policja. Nie chcesz przyjąć mandatu, nie przyznajesz się do winy. Sprawa trafia do sądu - popełniłeś wykroczenie. Policjant chcąc udowodnić swoją wersję wydarzeń, wnioskuje o dołączenie bilingu Twoich rozmów do materiału dowodowego sprawy. 

Nie da się ukryć, że bilingi i smsy dostarczają cennych informacji o naszej lokalizacji, emocjach, bodźcach zewnętrznych. To właśnie spisy połączeń telefonicznych dostarczyły przełomowych informacji w sprawach wampira z Zagłębia czy zabójstwa wiceministra transportu Eugeniusza Wróbla. Bilingi były wykorzystywane w śledztwie dotyczącym mafii paliwowej i afery hazardowej. Wreszcie informacje z telekomów były wykorzystane w sprawie o rzekome porwanie półrocznej Magdy z Sosnowca. 

Wszystkie powyższe przykłady użycia danych z telekomów są w pełni uzasadnione. Należy zwrócić uwagę, że są to sprawy wielkiego kalibru albo poruszające opinię publiczną. W takim sprawach należy działać zdecydowanie.

Służby takie jak Policja czy ABW mają dostęp do danych telekomunikacyjnych każdego telekomu działającego w Polsce. Mało kto wie, ale służby mają specjalne pokoje w centralach takich firm, a sprawdzenia wyciągu danych z centrali dokonują przeszkoleni funkcjonariusze służb z odpowiednimi poświadczeniami. Funkcjonariusze Ci mogą automatycznie i bez obecności pracownika telekomu sprawdzić dane połączeń poszukiwanego numeru czy komputera. Jest to silna pokusa, gdyż łatwo można sprawdzić każdego, nie zawsze jest to uzasadniony przypadek. Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówi, że służby korzystają z nadanych im uprawnień nader często i nie zawsze w uzasadnionych przypadkach.

Fakty i liczby !
W 2010 r. służby w Polsce wykonały 1 mln 400 tys. zapytań o dane abonentów firm telekomunikacyjnych (także świadczących usługi dostępu do internetu). To o prawie 400 tys. więcej niż w 2009 r. To kilka razy więcej, niż średnia w krajach UE przypadająca na 1 mln mieszkańców.

Opinia: GIODO twierdzi, że obecne przepisy Prawa Telekomunikacyjnego są mocno przesadzone. GIODO obawia się o to, kto i w jaki sposób przetwarza nasze dane osobowe, a także o zbyt długi czas przechowywania logów rozmów i połączeń.

Co zawierają bilingi z telekomów
Firmy telekomunikacyjne muszą przez dwa lata przechowywać logi naszych połączeń i wykazy rozmów. Na takim wyciągu widać więc, kto do nas dzwonił, do kogo my dzwoniliśmy i o której godzinie, wiadomo poprzez które stacje bazowe (BTS) się łączyliśmy. A to oznacza, że można zlokalizować naszą pozycję z dokładnością do 450 m, bo stacja bazowa loguje próby autoryzacji klientów i identyfikuje ich za pomocą numeru IMSI. 

Czy jesteś anonimowy, posiadając komórkę lub internet?
Nie! Korzystając z internetu (nawet ADSL), operator loguje Twoje połaczenia z hostami. Jeśli udostępnisz nielegalnie jakiś plik, Policja wystosuje do operatora zapytanie: "Kim jest abonent który w dniu 16. 01. 2011 r. łączył się z numeru IP 194. 207. 5. 72". I operator wystosuje odpowiedź, zawierającą pełne dane użytkownika, łącznie z miejscem zainstalowania feralnego routera ;)

Masz komórkę i popełniłeś przestępstwo? Operator wie o Tobie bardzo dużo. Wie, o jakich godzinach logowałeś się do LAC. Może odtworzyć trasę Twojej wędrówki w danym dniu z dokładnością do kilkuset metrów. Może odczytać treść Twoich smsów.

Ale są też pozytywne przykłady wykorzystania danych abonentów z telekomów. To np. ratowanie życia osób zasypanych przez lawiny śnieżne czy namierzanie samobójców dzwoniących do oficera dyżurnego i grożących skokiem. 

0 komentarzy:

Prześlij komentarz